Czy można wychowywać dzieci zgodnie z podręcznikiem?
Encyclopedic
PRE
NEXT
Współcześni rodzice, zwłaszcza ci, którzy po raz pierwszy zostali rodzicami, kładą duży nacisk na naukę. Pragną wychowywać swoje dzieci przy użyciu najbardziej naukowych metod, dlatego wielu z nich zaczyna intensywnie czytać od momentu poczęcia: kamienie milowe rozwoju na każdym etapie ciąży, niezbędne suplementy diety, konieczne środki ostrożności... Kiedy dzieci są bardzo małe (zwłaszcza poniżej pierwszego roku życia), matki również uważnie śledzą wiedzę dotyczącą wszystkich aspektów wzrostu i rozwoju swoich dzieci.Można powiedzieć, że matki są na ogół wyczulone na metody naukowe w konkretnych aspektach, starając się zaspokajać potrzeby rozwojowe dziecka i zapewnić mu odpowiednie odżywianie. Jednak wraz z wiekiem dziecka, zwłaszcza po ukończeniu drugiego roku życia, kiedy kamienie milowe rozwoju stają się mniej wyraźne i pojawia się samoświadomość, niektóre matki zaniedbują dalszą naukę. Polegają na intuicji lub nawykowych praktykach w opiece nad dzieckiem, nie zwracając odpowiedniej uwagi na rozwój psychiczny dziecka i jego potrzeby edukacyjne.Utrzymanie dobrego samopoczucia psychicznego dziecka i ustalenie solidnych zasad wychowawczych są równie ważne jak zdrowie fizyczne. Obecnie wiele książek porusza tematykę wychowania i psychologii dzieci, zgłębiając takie pytania jak: „Czy należy dużo czytać na ten temat? Czy konieczne jest zrozumienie wewnętrznego świata dziecka? Czy wychowywanie dzieci można opierać wyłącznie na książkach i poradach ekspertów?”. Tematy te od dawna są przedmiotem dyskusji wśród matek na blogach.Osobiście, nie mając przed urodzeniem dziecka żadnej wiedzy na temat rodzicielstwa, psychologii dziecięcej ani edukacji, wiele nauczyłam się z książek. Można powiedzieć, że należę do kategorii rodziców, którzy „wychowują dzieci zgodnie z książkami”. Podczas ciąży i w okresie niemowlęcym dominowały książki dotyczące zdrowia, ale później skupiłam się głównie na literaturze poświęconej psychologii dziecięcej i edukacji. Kierowana osobistym zainteresowaniem, zgłębiłam dość szczegółowo te dziedziny.Z pewną dozą zuchwałości podzielę się więc własnymi refleksjami. Oczywiście nie propagujemy dogmatycznego podejścia do wychowywania dzieci ściśle według podręczników, ale raczej zastanawiamy się, w jaki sposób rodzice powinni się uczyć. Uczyć się czy nie uczyć się? Czy istnieje znacząca różnica? — Znam wyjątkowo zdolną osobę, która dorastała w małej górskiej wiosce. Jego matka była analfabetką, a mimo to jego rodzeństwo osiągało doskonałe wyniki w nauce i miało wspaniałe charaktery. Czy to oznacza, że można wychować dobre dzieci bez uczenia się?Tym razem wraz z prowadzącą Xiaoqun zajęliśmy się właśnie tą kwestią. Niedawno na moim blogu poleciłam matkom kilka książek o wychowywaniu dzieci. Wiele osób zostawiło komentarze, dzieląc się swoimi przemyśleniami po przeczytaniu tych książek. Z tych komentarzy i moich rozmów z niektórymi mamami w sieci jasno wynika, że w kwestii „czy należy czytać książki, aby dowiedzieć się więcej o wychowywaniu dzieci”, obecnie istnieją trzy typy rodziców: Typ pierwszy: Ci, którzy po przeczytaniu i nauce zyskują nagłą świadomość. Cytując komentarz jednej z mam na moim blogu: „Bardzo dziękuję za rekomendacje!”.W ciągu ostatnich kilku dni przeczytałam w pośpiechu książki „Miłość i wolność”, „Wykorzystanie wrażliwych okresów rozwoju dzieci” oraz „Kto ukradł szczęście naszym dzieciom”. Wywarły one na mnie ogromny wpływ i czuję głęboką skruchę wobec mojego dziecka.Moja córka ma obecnie cztery lata i osiem miesięcy. Wiele z opisanych w książkach upartych, pozornie nierozsądnych zachowań przejawia się u niej. Jednak często reagowałam na nie twardą ręką, aby powstrzymać jej działania, a nawet byłam z tego dumna, traktując to jako dowód, że jej nie rozpieszczam!Jest mi jej strasznie żal! Kiedy się urodziła, wiedziałam, że muszę uczyć się z książek, starając się ją zrozumieć i opiekować się nią. Jednak po jej pierwszych urodzinach porzuciłam to podejście, poruszając się po omacku w ciemności. Cały ten czas spędzony na błądzeniu w ciemności pozbawił ją tak wielu wspaniałych doświadczeń i kluczowych możliwości rozwoju. Moje żale nie mają końca! Podobnie jak ta mama z internetu, możliwość głębokiej refleksji nad własnymi działaniami i zaangażowanie się w naukę są naprawdę cenne.Wielu rodziców zaczyna się uczyć, zastanawiać i rozwiązywać problemy dopiero wtedy, gdy u ich dziecka pojawiają się trudności. Wtedy jest to bolesne doświadczenie zarówno dla rodziców, jak i dla dziecka.
${FDPageBreak}Typ drugi: rodzice z naturalnym talentem Blogerka Mingjing skomentowała kiedyś: „Prawie nigdy nie czytałam systematycznie książek o wychowaniu dzieci, ponieważ społeczeństwo i samo życie nauczyły mnie bardzo wiele. Codzienne doświadczenia i lektury – związane z wychowaniem dzieci lub nie – są starannie analizowane i stosowane w moim codziennym wychowywaniu dzieci”.Później, kiedy sporadycznie czytałam fragmenty książek i artykułów o wychowywaniu dzieci, odkryłam, że w dużej mierze pokrywają się one z moim własnym podejściem. Dzięki częstym rozmowom z Mingjing dobrze znam jej praktyki wychowawcze i spójną filozofię, które bardzo przypominają nowoczesne podejście do rodzicielstwa propagowane w książkach. Znam też inne osoby podobne do niej – ludzie, którzy instynktownie wiedzą, jak postępować właściwie, bez formalnej nauki.Tacy rodzice instynktownie stosują praktyki dostosowane do potrzeb rozwojowych swoich dzieci. Wynika to z wrodzonej więzi między ich sercami a duszami dzieci. Wewnętrzny świat dziecka pozostaje bowiem najczystszy, nietknięty przez zanieczyszczenia i zniekształcenia, najbliższy istocie człowieczeństwa. Osoby te albo posiadają dobrze zachowaną wrodzoną naturę, albo wykształciły ją poprzez samodyscyplinę, odkrywając swoje wnętrze. Dzięki temu rozumieją istotę ludzkiej natury, a co za tym idzie, rozumieją dzieci.Moja droga przyjaciółka z innego pokolenia, autorka bajek Zhao Ming, jest właśnie taką osobą. Jej serce jest tak samo słoneczne i czyste jak serce dziecka, a spędzając z nią czas, naprawdę czuje się do niej sympatię.Ponieważ sama muszę czytać książki, aby zrozumieć dzieci, szczególnie zazdroszczę pani Zhao. Zawsze wie, co myślą dzieci i jak z nimi postępować, aby sprawić im największą radość. Co więcej, sama ma mnóstwo nowatorskich i fascynujących pomysłów – jest starszą osobą, która zachowała dziecięcą duszę, kocha naukę i tryska energią.Typ trzeci: wiedzieć, co robić, ale nie być w stanie tego zrobić Inna blogerka, Tuttu, zamieściła wnikliwy komentarz: „Mamy te książki, ale mój mąż twierdzi, że posiadanie ich nie oznacza, że przeczytało się je właściwie. Nawet jeśli się je przeczytało, nie oznacza to, że można zastosować zawartą w nich wiedzę w praktyce. Muszę przyznać, że ma rację”.Najbardziej przygnębiające jest to, że wraz z dorastaniem dziecka moje własne słowa i działania coraz bardziej odzwierciedlają błędy opisane w książkach. Rozumiem te zasady intelektualnie, ale w obliczu sytuacji gniew bierze górę nad rozsądkiem, a cierpliwość całkowicie znika. Po zastanowieniu się, być może tym, co naprawdę wymaga poprawy, nie jest wiedza lub teoria dotycząca rodzicielstwa, ale osobisty rozwój – kultywowanie własnego charakteru.W praktyce wszystkie rozsądne zasady wychowania muszą opierać się na tolerancji i cierpliwości. Sama myśl o tym sprawia, że czuję się przygnębiona. Uznaję, że jestem właśnie takim rodzicem: choć dużo się uczyłam i znam wiele teorii dotyczących wychowania, kiedy jestem w złym stanie, nieświadomie powracam do zachowań, o których wiem, że są złe. Dlatego muszę nieustannie przypominać sobie o tym i nieustannie dążyć do samodoskonalenia. Jest to w istocie wspólna droga rozwoju rodzica i dziecka.Trzy etapy nauki rodzicielskiej: Z powyższej analizy wynika, że rodzice, którzy priorytetowo traktują naukę i koncentrują się na rozwoju swojego dziecka, zazwyczaj przechodzą przez trzy odrębne fazy (podróż, którą sam przeszedłem):Pierwszy etap polega na nauce radzenia sobie z problemami dziecka. Drugi etap ujawnia, że problemy dziecka są często problemami rodziców. Trzeci etap polega na uznaniu, że rodzice sami muszą się doskonalić i rozwijać wraz ze swoimi dziećmi. W rzeczywistości każdy rodzic powinien być wdzięczny swojemu dziecku. Dzieci są jak lustra; dzięki nim możemy w najbardziej autentyczny sposób odkrywać własne niedoskonałości. Dzieci motywują nas do ciągłego uczenia się i doskonalenia siebie.Kiedy osiągniemy wewnętrzny rozwój, nasze relacje rodzic-dziecko i dynamika rodziny osiągną harmonię i spełnienie, których naprawdę pragniemy.
PRE
NEXT