List, który zmienił przeznaczenie
Encyclopedic
PRE
NEXT
Pewnego dnia, podczas spotkania z przyjaciółmi ze środowiska artystycznego, gdy alkohol lał się strumieniami, jeden z przyjaciół zaproponował, abyśmy podzielili się najbardziej poruszającymi i niezapomnianymi doświadczeniami. Niektórzy opowiadali o ogromnym wsparciu, jakie otrzymali od nauczyciela po niepowodzeniu na egzaminach wstępnych na uniwersytet; inni wspominali, jak w najtrudniejszych chwilach choroby i rozpaczy przyjaciele i rodzina wyciągnęli do nich pomocną dłoń, aby pomóc im przetrwać;Ktoś inny opowiadał o wysokim rangą urzędniku, który wzniósł za niego toast podczas posiłku...
Przy stole panowała ożywiona atmosfera szczerej wymiany doświadczeń, z wyjątkiem jednego znanego kaligrafa, który słuchał w milczeniu. W końcu, zauważając jego głęboką zadumę, grupa namówiła go, aby zabrał głos. Odpowiedział: „Poruszył mnie zwykły list”.
List?Byliśmy ciekawi jego odpowiedzi i pośpiesznie zapytaliśmy: Czy to był list miłosny od pierwszej miłości? A może list z pochwałami od wielbiciela? Potrząsnął głową, odrzucając nasze domysły, i zaczął opowiadać swoją historię.
Kiedy byłem w szkole średniej, byłem niezwykle psotny i zupełnie nie lubiłem się uczyć. Często spędzałem czas z pozbawionymi motywacji kolegami z klasy, potajemnie paląc papierosy, pisząc listy miłosne do dziewcząt i wagarując, aby pójść do kina.Można powiedzieć, że w oczach nauczycieli i rówieśników byłem uosobieniem słabego ucznia. W tamtych czasach w szkole obowiązywała zasada: po odrobieniu codziennych zadań domowych rodzice musieli je podpisać, zanim następnego dnia rano oddano je nauczycielowi. Jeśli rodzic nie podpisał zadania, nauczyciel pytał o powód. Bez ważnego powodu i przy źle wykonanym zadaniu domowym można było spodziewać się tylko nagany i kary. Moje wyniki w nauce były słabe, a zadania domowe zawsze były wykonane byle jak. Często nie miałem odwagi pokazać ich ojcu do podpisania.W tym semestrze, ilekroć rodzice pytali mnie, czy odrobiłem pracę domową, kłamałem i odpowiadałem, że nauczycielka nie zadała żadnej. Po tym, jak kładli się spać, starannie kopiowałem podpis ojca, kreska po kresce. Raz po raz udawało mi się ich oszukać. Do końca semestru nauczycielka ani razu mnie nie złapała. Jednak z czasem ta mała sztuczka spowodowała, że moje oceny znacznie się pogorszyły.
Po rozpoczęciu dziewiątej klasy przydzielono nam bardzo surową wychowawczynię. Nie tylko skrupulatnie sprawdzała nasze zadania domowe, ale także często dzwoniła do rodziców, aby zapytać o nasze zachowanie i naukę w domu. Presja akademicka w dziewiątej klasie nasiliła się, a codzienne góry zadań domowych jeszcze bardziej pogłębiły moją niechęć do nauki. Sięgnąłem po swoją starą sztuczkę, jeszcze częściej naśladując podpis ojca.Moje fałszerstwa stawały się coraz bardziej dopracowane, dzięki czemu wielokrotnie udawało mi się uniknąć kontroli nauczycielki. Nawet pochwaliła mojego ojca za piękne pismo.
Po egzaminach śródokresowych w tym semestrze szkoła rozdała rodzicom karty ocen do podpisania. Moje wyniki plasowały mnie w dolnej części klasy, więc wróciłem do domu z ciężkim sercem. Na szczęście tego dnia mój ojciec był w podróży służbowej.Moja matka była analfabetką, ale ja opanowałem pismo ojca do perfekcji. Doskonale pamiętam, jak tego dnia napisałem w sekcji przeznaczonej dla rodziców: „Prosimy nauczyciela o surowe wskazówki, aby poprawić wyniki mojego dziecka w nauce i awansować je do wyższych klas”.
Kiedy ojciec wrócił z podróży i zapytał, jak mi poszło na egzaminach, skłamałem, mówiąc, że szkoła nie opublikowała wyników.Pewnego wieczoru, szukając podręcznika w gabinecie ojca, natknąłem się na kopertę. Z ciekawości ją otworzyłem. W środku znajdował się list napisany charakterystycznym pismem: „Szanowni Państwo! Podczas sprawdzania prac domowych uczniów zauważyliśmy rozbieżności w podpisach na zadaniach Państwa dziecka w porównaniu z poprzednim semestrem. Po dokładnym porównaniu przez kadrę nauczycielską jednogłośnie doszliśmy do wniosku, że nie jest to Państwa pismo i podejrzewamy, że zostało naśladowane przez Państwa dziecko.Jego wyniki w nauce nie są szczególnie dobre, ale ma doskonałe pismo, co świadczy o prawdziwym talencie kaligraficznym. Mamy nadzieję, że wzmocnią Państwo jego edukację, zachęcając go do ćwiczenia kaligrafii w wolnym czasie. Kto wie? Być może pewnego dnia zostanie znakomitym kaligrafem. Będziemy również wdzięczni za Państwa cenne uwagi na temat naszej pracy”.
Czytając ten list, ogarnęło mnie poczucie wstydu i chciałem zapaść się pod ziemię. Moja mała sztuczka została zauważona przez nauczycieli, choć nie skonfrontowali się ze mną bezpośrednio.Po przeczytaniu listu odłożyłem go dokładnie tam, gdzie go znalazłem. Tej nocy nie mogłem zasnąć, postanawiając zmienić swoje postępowanie i pilnie poświęcić się nauce.
Od tego momentu zauważyłem, że mój ojciec, który wcześniej rzadko studiował podręczniki kaligrafii, nabył wiele dzieł znanych mistrzów, zarówno starożytnych, jak i współczesnych. Powiedział: „Jeśli jesteś zainteresowany, możesz przeglądać te podręczniki w wolnym czasie. Potraktuj to jako sposób na relaks od presji nauki”.Jego słowa wywołały łzy w moich oczach, a list ze szkoły do mojego ojca przemknął mi przez głowę.
Mówi się, że zainteresowanie jest najlepszym nauczycielem, a ocena nauczyciela wzbudziła we mnie głęboką fascynację kaligrafią. Poza nauką pilnie ćwiczyłem starożytne i współczesne arcydzieła, wypełniając kilka worków zużytym papierem. W weekendy ojciec organizował mi naukę u znanego mistrza kaligrafii w mieście. To znacznie podniosło moje umiejętności.
Wiele lat później zdobyłem złoty medal w prowincjonalnym konkursie kaligrafii. Medal i nagrodę pieniężną podarowałem mojej mamie. W tym momencie wyjęła list i powiedziała: „Kochanie, ten list nie został napisany przez twojego nauczyciela. Napisał go twój ojciec”.
(Powyższa treść jest przeznaczona wyłącznie do użytku Family Doctor Online. Nieuprawnione kopiowanie jest zabronione).
PRE
NEXT